LIOFILIZACJA

Standardowymi przekąskami, chwytanymi w biegu na podwórko, czy zabieranymi na wyprawy górskie były kiedyś: pęto kiełbasy, pajda chleba i pomidor. Dalej pojawiła się moda  na zupki instant i inne dania tego pokroju. Dziś wiadomo już, że taka żywność jest uboga w wartości odżywczych, za to dużo w niej chemii.

W dobie wszechobecnej informacji, na szczęście wiemy już, jak dokładnie czytać etykiety ze składem produktów i dokonywać świadomych, zdrowych wyborów. Bardzo ciekawą ofertą produktową ostatnich kilku lat jest żywność liofilizowana, potocznie określana jako liofile, czy też liofy. Początkowo była dostępna tylko dla astronautów i wojska, dziś dzięki jej upowszechnieniu zyskuje na popularności.

Liofilizacja, krótko mówiąc to suszenie mrozem. W trakcie procesu z zamrożonego produktu usuwa się wodę, z pominięciem etapu skraplania. Najpierw  żywność schładza się poniżej -40°C, co prowadzi do śmierci substancji powodujących fermentowanie naturalnego produktu, bakterii chorobotwórczych oraz pleśni. Następnie tworzy się próżnię, która jest niezbędna do zapoczątkowania sublimacji wody, po czym dostarcza się w sposób kontrolowany ciepło podtrzymujące sublimację oraz wymraża powstającą parę wodną.

Proces ten jest na znacznie wyższym poziomie niż zwykła pasteryzacja czy sterylizacja. Liofilizacji można poddać praktycznie wszystkie produkty, w tym: owoce, warzywa, mięso, ryby, zioła, czy wreszcie całe dania gotowe. Zabezpiecza się w ten sposób skutecznie produkty przed zepsuciem, oraz dodatkowo zachowuje ich wartość odżywczą. W trakcie procesu nie dochodzi do istotnych strat witamin, składników mineralnych, jak również białek, węglowodanów czy tłuszczów. Liofile zachowują także swój smak, kolor i zapach. Jest to zasadnicza różnica w stosunku do procesu otrzymywania dań w proszku typu instant. Tam do uzyskania formy proszkowej stosuje się wysoką temperaturę (powyżej 200 stopni C), która bardzo negatywnie wpływa na wartości odżywcze dania. Utracony smak, kolor, czy faktura, kompensowana jest  poprzez dodanie sztucznych dodatków i wzmacniaczy smaku. Liofilizowane owoce/warzywa/zioła można dodać tak naprawdę do wszystkiego, do porannego musli,  wieczornych przekąsek, można jeść je bez dodatków lub robić z nich koktajle. Pasują nawet do dań mięsnych. Niektórzy dodają je do herbaty aby podnieść jej aromat, a inni do kanapek z dżemem czy masłem orzechowym. Najważniejsze to nieograniczona kreatywność w naturalnym wspomaganiu organizmu. Owoce są extra lekkie pod względem wagi, jak i kaloryczności. Można spakować je do małej torebki do pracy, czy plecaka na wyprawę…